| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
kulturaenter!
KONDRASIUK RECENZENCKO O...
Absolutnie teatralne
Inne wnikliwe
Lubelskie warte promowania i polecenia
Podobne i nie (blogowe)
to ja jestem ...AUTOR...

nie polecam

nie pamiętam

Online Slots
Casino

teksty i zdjęcia na tym blogu chroni prawo autorskie - przedruk za zgodą autora!

Lublin 2016 - Europejska Stolica Kultury miesięcznik dominikański
środa, 18 listopada 2009
pozdrowienia dla wszystkich teatralnych internetowych forumowiczów, a szczególnie dla bywalców bufetu na e-teatrze

... jak w tytule,

te czułe słowa kieruję po lekturze dyskusji, jaka rozgorzała na bufecie/w bufecie pod moim niewinnym tekście o "Turandocie" (spektaklu "Turandot" pani nino) Passiniego (po prostu zdarzają się szczyty internetowego baroku),

szczególnie pozdrawiam niezmordowaną panią Ninę, zapewne z Lublina.

 

a

a

z

 

 

 

wtorek, 03 listopada 2009
remenenty na blogu

... trochę przetrzepałem, odkurzyłem, - wyrzuciłem linkowe starocie, i chyba nieco reanimowałem ten blogowy twór.

Więc idzie nowe:

- uzupełniam na bieżąco aktualne linki w dziale RECENZENCKO - wychodzi z tego niewielka antologia tekstów "krytyka stacjonarnego" (jak to się był wyraził o gościach takich jak ja pewien niestacjonarny krytyk) - a w sumie to teatralny Lublin w przedziale czasowym 2005-do dziś, opisany mniej i bardziej szczegółowo oraz złośliwie, subiektywnie i inter-subiektywnie, jak kto woli i widzi;

- nowe linki do powstałych w międzyczasie blogów teatralnych i nie: czyli uzupełniony dział "Podobne i nie (blogowe)" o: Blog Andrzeja Molika, Wojciecha Majcherka, Sceny InVitro.

 

anatomia próby

fot. M. Zieliński

...powrót, wdrażanie się w Lublin wciąż w procesie. Nie jest to takie proste, wejść w swoje buty, koleiny, gdy tymczasem gdzieś w alejkach holenderskiego sadu odkształciła się mi perspektywa oglądu miasta, ludzi, krzątaniny i szamotaniny na tej bocznicy, przecznicy zwanej kulturą. Ale próbuję.

W ramach tego powracania przypomniał o sobie na przykład scenariusz, popełniony w wiosenno-letnie miesiące z niejakim Dariuszem Jeżem na spółkę (z wcale dużym udziałem pana Ł> Witt-Michałowskiego, poczynając od impulsu startowego). Premiera pono już 5 grudnia, no i dokona się tym samym teatralne akuszerstwo moje, przedzierzgnięcie się (częściowe choćby) z krytyka w dramaturga... "Zły" to się nazywa, gra w tym trzech panów, reżyseruje wspomniany Witt. A pierwszego wrażenia, gdy twoje papierowe słowa otrzymują życie, ciało, gdy rodzą się jakieś niejasne jeszcze fantomy, byty, zalążki postaci, błąkają się po scenie, czekając na przygarnięcie, gdy węszą, jak się przedostać na naszą stronę, otrzymać rozbłysk, wzrosnąć do pełni, nie opiszę. Bo się nie da. Po prostu jest przyjemnie, oszałamiająco nawet. Ciekawe kiedy spaść przyjdzie z tego różowego obłoczka upajania się autorskim samozadowoleniem. Aż do pierwszego kopniaka.

sobota, 24 października 2009
turandot

...właściwie jaki to teatr? No właśnie, jaki? Bo przecież ta godzina z okładem nie powstała ani do podziwiania ładnych niekiedy obrazków, ani do rozumienia. Bo zawartej w spektaklu opowieści w pełni zrozumieć się nie da, zawsze pozostaniemy na zewnątrz, akceptując lub nie taki właśnie sposób kojarzenia nieraz bardzo odległych światów. Przenikają się plany. Biografia Pucciniego, utkana z dat i faktów, wyimków z korespondencji, wreszcie domysłów, dopowiedzeń, emocjonalnych i psychologicznych hipotez. Sama opera Pucciniego „Turandot” w wersji esencjonalnej, streszczone libretto, trzy zagadki, fragmenty arii. Przewrotne dopowiedzenie niewinnego pomysłu umiejscowienia akcji opery w egzotycznych Chinach – brutalne wdarcie się realiów, rozsadzenie estetycznego świata romansowej fikcji z przeszłości przez prawdę o torturach, tych tu i teraz, w każdej chwili. Słodki, cukierkowy świat opery wyrwany ze zwyczajowych ram, umieszczony w nowym porządku znaczeń, wyposażony w konteksty, jakich dostarczyła nam najnowsza, XXI-ieczna historia. Obszar gier, wariacji... 

notatki do tekstu o "Turandocie" Passiniego/neTTheatre/Grupy Coincidentia

 

facebook/pawel.passini

środa, 21 października 2009
o stuporze (bloga)
ku mojemu zdziwieniu niepomiernemu na te skromne strony marcelego wchodzi po kilkanaście osób dziennie, pomimo ich daleko posunietej atrofii tudzież stuporu.
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
European Juggling Convention w Lublinie, czyli jak to sie w ogóle stało

European Juggling Convention w 2012 roku odbędzie w Lublinie!

powyżej przemowa z konwencji w Vitoria/Gasteiz, którą zdobyliśmy serca żonglerskiej braci (wybór odbył się w demokratycznym głosowaniu)

Rafał Sadownik:

Jak do tego doszło że zdobyliśmy tytuł organizatora EJC 2012 (European Juggling Convention) sam nie wiem. Rywalizowaliśmy z Touluse we Francji i Lommel w Belgii. Oba miasta były reprezentowane przez duże organizacje kuglarskie z zapleczem w postaci miejsca, infrastruktury, zasobów ludzkich itd. Teoretycznie nie mieliśmy szans - dodam tylko że głosują wszyscy uczestnicy EJC: Francuzów było około 1000, Belgów 200 a Polaków 20 - głosami Polaków tego nie wygraliśmy, to pewne. My mieliśmy ciekawy pomysł odnoszący się bezpośrednio do idei spotkań EJC i celów funkcjonowania EJA (The European Juggling Association). Zamiast mówić o tym czym dysponujemy (sale, przestrzeń itd) powiedziałem o tym czym dla nas będzie EJC w Polsce jak bardzo nam pomoże w rozwoju i promocji zjawiska nowego cyrku kompletnie w Polsce nie znanego poza środowiskiem. Odwołałem się do pierwszego punktu statutu EJA, który mówi o promocji i propagowaniu sztuki kuglarskiej. przedstawiłem ciekawy pomysł stworzenia pomostu komunikacji i wymiany idei pomiędzy tradycyjnym cyrkiem wschodnim a światem nowego cyrku z zachodu (kompletnie nie znanego zjawiska za granicą Unii Europejskiej). Zamiast języka korzyści zastosowanego przez inne zespoły (np. mamy 100 wc z miękkim niekończącym się papierem toaletowym w każdej, czy 100 prysznicy z ciepłą woda przez 24h) wygrało odwołanie się do idei ruchu, jego bezinteresowności i wspólnotowości - tego co dla nas ludzi ze wschodu jest odkrywcze i godne naśladowania. W taki sposób największa impreza na świecie zagości w Lublinie w Parku Ludowym w 2012 roku. Duże pracy przed nami dużo wyzwań i zmagań ale dla szczytnego celu!

 

poniedziałek, 03 sierpnia 2009
12/13 grotowski?

Gdzieś w początkach 2007 roku po kryjomu, niczym na kocich łapkach nadeszła nowa era.

No, może nieco przesadziłem, ot po prostu zaszło jedno z całego szeregu drobnych, symbolicznych zdarzeń, bombardujących hierarchie i przyzwyczajenia ubiegłego stulecia. O czym mowa? W bogatych zbiorach jednej z popularnych stron www publikujących – według oficjalnej wersji zbierajacej tzw. sumy kontrolne różnych ciekawych plików, a według nieoficjalnej, czyli praktycznej – oferującej ułatwienia w dostępie do filmów, muzyki, gier i wszelkiego innego dobra chronionego prawami autorskimi, pojawił się niepozorny link, jeden z wielu. Po kliknięciu nań klient sieci p2p odnajdywał najprostszą ścieżkę do pliku z słynną, chronioną przez kilka dekad przed niepowołanymi i profanami rejestracją ostatniego spektaklu Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego – „Apocalypsis cum figuris”. Krótko mówiąc, ktoś wrzucił „Apocalypsis” do internetu, a szereg innych ktosiów zaczął go partiami zasysać i przekazywać dalej, każdemu, kto tylko sobie zażyczył. Zatem każdy mógł się na własną rękę przekonać dlaczego Boss ograniczył dostęp do tego zapisu, o tym, jak bardzo jest nieudany, fatalny technicznie, kompletnie nieczytelny, prawie bez dźwięku. O nieszczęśliwej sytuacji, w której dzieło okrzyczane jednym z największych ma rekordowo nieudaną video-dokumentację.

Tym samym bezpowrotnie zniknął obowiązujący w teatrologii i teatromanii podział – na tych co spektakle Grota widzieli i tych, co nie widzieli, ale za to dużo o nich słyszeli (od tych, co widzieli). Tego Grotowski, mistrz specjalnych zaproszeń, interpretacyjnej kontroli i kreowania atmosfery wtajemniczenia nie przewidział. Dziś, w połowie roku 2009, ogłoszonego Rokiem Grotowskiego, na portalu youtube.com mamy grotowskie i po-grotowskie poczynania w bogatym, wyczerpującym wyborze. Można oglądać co się chce, kiedy się chce, a nawet – o zgrozo! – komentować i interpretować dzieła Mistrza jak komu się podoba. Tylko dlaczego niewielu ma na to ochotę?

W typowym dla rocznicowych fet chórze ekspertów, pogrobowców i dyżurnych interpretatorów pojawiło się kilka głosów nowych. Nowy, doskonały dwutygodnik.com (czyli nasza świeżo objawiona konkurencja, którą z czystym sumieniem polecamy) zamieścił esej Pawła Soszyńskiego. Bardzo krytycznie recenzując obchody, zauważa on: Zarówno tematy, jak i nazwiska pojawiające się w trakcie obchodów, są dość oczywiste, (…) albo współpracownicy mistrza, albo jego konsekwentni komentatorzy. Zastanawia nieobecność młodych badaczy i artystów, brakuje nowych nazwisk. (…) Po co więc rok został zorganizowany? Czy ma on charakter jedynie wspominkowy? Jest okazją do spotkania po latach? Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby Grotowskiego rzeczywiście wspominano. Zamiast tego jego pracę po raz enty umieszcza się w kontekście Wielkiej Rewolucji Teatru, haitańskich rytuałów i mistyki. Znów mówi się o kontrkulturze, Człowieku Wewnętrznym i opowiada o Teatrze Źródeł, urządza wystawę archiwalnych fotografii i projekcje klasycznych filmów dokumentalnych.

Najnowszym numerem miesięcznika kulturaenter.pl włączamy się do grona osób, które po raz enty umieszczają pracę Grota w znanych kontekstach. Przypominamy zatem mało znane wątki narodzin polskiej kontrkultury (rozmowa z Tomaszem Rodowiczem) i proponujemy teologiczne (a wiec, nie da się ukryć, mistyczne) czytanie Grotowskiego (obszerny szkic Grzegorza Janikowskiego). Mimo wszystko, niie zapominamy o tym dziwacznym życiu pozagrobowym, jakie zafundował jego dziełom XXI wiek, otwierając je na przestrzał, wystawiając na strzały pozornie arbitralnych zestawień (wystawa Performer w tekście Justyny Lipko-Koniecznej), i dowolności sądów (Jarosława Wójtowicza krytyczna recenzja poczynań Wordcenter of Grotowski and Richards).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28